"Nie od razu Kraków zbudowano" można by powiedzieć. Zmieniając technikę z malarstwa olejnego na akwarelowe przeniosłam nawyki typowe dla osób malujących kryjącymi technikami.
Zbyt wiele warstw, za dużo kolorów nałożonych na siebie skutkowało tym, że jeszcze kilka lat temu moje obrazy wyglądały w niektórych miejscach jak przybrudzone, poszarzałe, ciemne.
Nie zostawiałam na papierze dość miejsca na światło - tej prawie białej, ledwie muśniętej kolorem przestrzeni. Zapominałam, że akwarela to czystość barw, przejrzystość plamy i oszczędność w ilości detali.
I powściągliwość. Umiejętność zakończenia procesu tworzenia w odpowiednim momencie, bez kolejnych poprawek, domalowań, paćkań.
Cieszę się, że zmiany w moim sposobie malowania akwarelą poszły w tym - jedynym właściwym kierunku :)
A to dowody - dwa tematy malowane w dużym odstępie czasu. Po lewej ciężko i można mieć wątpliwości czy to wogóle akwarela, a po lewej ... jest znacznie lepiej.
Chyba najwyraźniej te zmiany widać na zestawieniu poniżej. Kiedyś robiłam takie obrazki z detalami - fragmentami prac w dużej rozdzielczości. Na pierwszym zdjęciu są akwarele z 2009 roku a na drugim z 2011. I jest różnica. W ciągu ostatnich dwóch lat "wpuściłam" do wnętrza moich akwarelowych lasów zdecydowanie więcej światła :)


Jak nibybiel rozjaśniła swoje akwarele :)
Dlaczego własnie nibybiel ? ... bo to pierwszy nick, którego używałam - myślę, że trafnie dobrany i ze względów sentymentalnych ważny. Witam serdecznie wszystkich odwiedzających :) 


Komentarze