Ile płatków mają kosmosy? - spytała mnie kiedyś koleżanka przy wspólnym malowaniu. Odpowiedziałam: "siedem". Bo tak mi się wydawało i nie uznałam za istotne wiedzieć na pewno. Onętki mają oczywiście tych płatków osiem - jakie to ma znaczenie?
Wiem, że moje leśne dzwonki są często zbyt wrzosowe i mają inny kształt niż natura by chciała. Nie pasują do odwiecznych szablonów, na podstawie których lato wciąż wycina ich błękitne kielichy.
Zmieniam kolory, nie pilnuję proporcji, często nie wiem nawet jak się nazywają -
akwarelowe kwiaty - kilka razy widziane, zapamiętane mniej więcej i malowane tak właśnie - trochę z pamięci, więcej z wyobraźni.
Bo czy kosmos o siedmiu płatkach przestaje być kosmosem? Czy już go nie poznamy, czy taki nie będzie nam się podobał? Czy ta onętkowa lekkość i delikatność zależy od ilości płatków?
Jest na pewno granica luźnego traktowania praw natury, po przekroczeniu której trudno zgadnąć czy to tulipan czy też może pąk róży ... w takim przypadku pozostaje nam liczyć na to, że odbiorca obrazu przeczyta tytuł :)
A może lepiej tego nie dopowiadać? Niech się zastanawiają, niech dyskutują, niech każdy zobaczy w tym kwiatowym ogrodzie to co zobaczyć będzie miał ochotę.
Moje akwarele to nie ilustracje do zielnika, nie muszą odzwierciedlać botanicznej rzeczywistości. Nikt nie będzie na ich podstawie szukał na łące konkretnego gatunku. A przynajmniej tak mi się wydaje :)
O realistycznym malowaniu i kwiatach
Dlaczego własnie nibybiel ? ... bo to pierwszy nick, którego używałam - myślę, że trafnie dobrany i ze względów sentymentalnych ważny. Witam serdecznie wszystkich odwiedzających :) 

