
Bo to nie musi być przecież główny temat obrazu. Wieczorne słońce - na przykład nad wodą - z blaskiem odbitym w tafli jeziora to nie jedyna, malarska możliwość.
Wschody i zachody, pomimo tego, że od ich barw trudno oderwać oczy bywają w moich akwarelach zaledwie tłem.
Dla łąkowych traw i dzikich kwiatów, dla letnich ogrodów mogę być tylko światłem żarzącym się gdzieś na dalszych planach, ciepłym kolorem rozsianym po całym obrazie.
Akwarela doskonale nadaje się do takich tematów. Bez wysiłku można uzyskać tonalne przejcia barw, niewidoczne połączenia różów i czerwieni, pomarańczu, żółci, bieli ... rozlać na papierze słoneczne początki dnia i późno-popołudniowe godziny.
A kwiaty w takim świetle - purpura i czerwień jak gorące chilli, rozgrzane do białości rąbki płatków lub delikatne, różano-świeże, osnute poranną pajęczyną.
Akwarela oraz wschody i zachody słońca
Dlaczego własnie nibybiel ? ... bo to pierwszy nick, którego używałam - myślę, że trafnie dobrany i ze względów sentymentalnych ważny. Witam serdecznie wszystkich odwiedzających :) 

