Wiem, że lawenda czy tym bardziej len nie kwitną o tej porze roku, ale ... za oknem jest to coś - ciepłe i zamglone: nastrój, zapach, powietrze bardziej kolorowe i ... maluję jesiennie bez względu na temat.
Aromatycznie zaczął się w tym roku listopad, pachnie suchym liściem, przenika i sprawia, że akwarele zmieniają się same - jak kameleon przyjmują barwy otoczenia niekoniecznie w zgodzie z logiką przyrody.
Nie o to przecież chodzi by przestrzegać reguł, by ilustrować codziennik natury, idealnie i ściśle pilnować biologicznych zegarów. Czy mogą być tylko majowe konwalie, marcowa forsycja, maki w czerwcowym zbożu i jabłka na jesiennej gałęzi?
A mi właśnie takie, błękitno-wrzosowe kwiaty najpiękniej kontrastują z tłem w ciepłych barwach: z pomarańczem, czerwienią i brązem.
Mam więc len jesiennie zamglony i lawendowe pędy wśród rudo-złotych traw.
Akwarele coraz bardziej jesienne
Dlaczego własnie nibybiel ? ... bo to pierwszy nick, którego używałam - myślę, że trafnie dobrany i ze względów sentymentalnych ważny. Witam serdecznie wszystkich odwiedzających :) 


Komentarze