Znam kilka słów, których nie ma w słownikach języka polskiego i nie zdarza mi się spotkać ich w powszechnym użyciu. Na przykład: "czeperchaty" - strzępiasty, nieco kolczasty, poszarpany i mechaty trochę.
Jedno słowo trafnie opisujące kilka cech.
Tak sobie malowałam zimowe osty i czeperchatość jako tytuł się do mnie przyczepiła jak rzep jakiś.
Właściwie nie jestem pewna czy to osty. Są zbyt żółte, za dużo słońca złapały w pierzaste czupryny ... ale takie mi się wymyśliły :)
A dziwne słowa to nie neologizmy, znam je z dzieciństwa i jak sądzę mają coś wspólnego z językiem ukraińskim.
Jest "szturpak" - łysawe drzewko, choinka przerzedzona nadmiernie, "werety" - duże szmaty, koce, kapy ... coś może być "krostopate" - porowate, sękate, pryszczate.
Pielęgnuję je sobie bo budzą ciepłe wspomnienia mimo, że opisują rzeczy nie do końca ładne :)
Czeperchatość nie do końca znana
Dlaczego własnie nibybiel ? ... bo to pierwszy nick, którego używałam - myślę, że trafnie dobrany i ze względów sentymentalnych ważny. Witam serdecznie wszystkich odwiedzających :) 


Komentarze