Jest coś w tych drobnych okruchach fioletu, może zapach, który pamiętam, wspomnienie lata, skojarzenie z jakąś miłą chwilą a może po prostu właśnie te odcienie, chłodne i świeże, współgrające tak pięknie z zielonkawym tłem.

Wiem, że moje wrzosy są czasem "lawendowe" a lawenda trochę przypomina łubin.
Jak zwykle nie przykładam się do kwiatowej anatomii, jak zawsze chcę tylko uchwycić ... nieuchwytne.
To marzenie malować tak, by patrząc na obraz widz poczuł aromat lawendowego zakątka w ogrodzie lub leśnej polany w pełnym słońcu. Nieosiągalne marzenie.
Można próbować - słonecznym kolorem, zamgleniem - kłaść akwarelową plamę jeszcze delikatniej, pozwolić by papier nabierał koloru powoli, z namysłem, jakby razem z wodą gromadził w sobie te wszystkie, pozytywne emocje.
Użyte w artykule akwarele:
Wrzosowo, lawendowo, z letnim aromatem
Dlaczego własnie nibybiel ? ... bo to pierwszy nick, którego używałam - myślę, że trafnie dobrany i ze względów sentymentalnych ważny. Witam serdecznie wszystkich odwiedzających :) 

