Z pewnym niesmakiem odkryłam, że moje akwarele wkraczają na drogę pewnego ... fotorealizmu. A to nie jest kierunek, który bym preferowała. Niektóre z ostatnich prac są za dokładne, zbyt klasyczne, pełne zbędnych detali. Niby wszystko poprawnie i nie ma się co czepiać a jednak - to nie jest "mój" sposób malowania.

Czas więc na eksperymenty, dzięki którym powstanie coś innego, nowego i dostatecznie swobodnego :)
Namalowałam zimowe drzewo - z założenia miało być plątaniną bardziej i mniej oszronionych gałęzi, nieco chaotyczną i nieplanowaną. Nawet płynem maskującym namazałam odruchowo, bez precyzji i namysłu.
A do tego gładka pierzyna śniegu - żadnych wystających trawek, gałązek, drobnych cieni i nachlapanych kropek. Czysty śnieg i tyle.
Wyszło inaczej niż zwykle i uznałam, że to jest dobry trop :)
Kolejna próba - martwa natura - z wyobraźni, bez podrysu, maskowana obficie i bardzo niedokładnie. Tu plan był taki by użyć mocnego koloru w pierwszej warstwie a następnie złagodzić intensywne plamy wymywając, ścierając i uzupełniając kolejnymi barwami.
Taka radość z malowania, z przelewania się farby, z szybkości i braku konieczności pilnowania siebie i pędzla. Precyzja nie leży mi w naturze. Zmuszam się do dokładności, zwalniam na siłę rozpędzoną ręką - to bywa męczące.
Luźny sposób na martwą naturę wydaje się być dobry - jeszcze kilka akwarel malowanych podobnie i będę miała pewność :)
Tym sposobem inspiracją do malowania stała się chęć zmiany kierunku ...

Zabawa w malowanie, czyli na tropie stylu
Dlaczego własnie nibybiel ? ... bo to pierwszy nick, którego używałam - myślę, że trafnie dobrany i ze względów sentymentalnych ważny. Witam serdecznie wszystkich odwiedzających :) 


Komentarze